Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogger. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogger. Pokaż wszystkie posty

29 września, 2015

Pocztówka z Krakowa

Witam w tym pięknym miesiącu wrześniu. Za kilka dni kończą się wakacje, więc przywołuję tu ich skrawki, momenty zamknięte w zdjęciach. Kraków jak zwykle w świetnej formie. Za to ja nie. Zakładka z tym postem jest otwarta na pasku przeglądarki już od grubo ponad tygodnia. Piszę po jednym zdaniu. Po parę słów. Jak tak dalej pójdzie będę musiała skreślić słowo wrzesień z pierwszego zdania. No właśnie, już jesień. Druga zaraz po wiośnie moja ulubiona pora roku. Wpasowuję się w jej melancholijny klimat.

Mam w głowie mnóstwo myśli, ale jak przychodzi do spisania ich, system zawiesza się.

PS. Był nawet Jack Nicholson!


24 czerwca, 2014

Lato 1996

No i znów nawiązanie do Mikromusic, tym razem w tytule. Nowa, równie piękna jak poprzednie, piosenka. Mamy lato (przynajmniej w kalendarzu), a w '96 się urodziłam. Piszę tu takie niezobowiązujące rzeczy (i to już ponad rok!), że dziś sobie napiszę za co lubię tę upalną porę roku. A więc nie mogłoby się obyć bez jedzenia - czereśnie, poziomki, truskawki, fasolka szparagowa, bób. Długie, jasne wieczory, cykanie świerszczy, lemoniady, uśmiechy ludzi na ulicy, sukienki, letnie kino pod chmurką, czas na czytanie książek, dobre światło do zdjęć, spotkania z wspaniałymi ludźmi, wczesne poranki, ogniska, brak poczucia czasu, nocne powroty do domu, światła ulicy, ludzie wylegujący się w parku i czytający książki, jazda na rowerze, filmy, mnóstwo filmów. Ach no i jeszcze kawa. I pewnie o wiele więcej rzeczy, o których teraz nie pamiętam. A Wy, za co kochacie lato?



16 kwietnia, 2014

Baby blue skirt

Kto by pomyślał, że od dodania ostatniego posta minął prawie miesiąc... Na swoje usprawiedliwienie mam po prostu natłok edukacyjnych wrażeń, jakie zafundowała mi szkoła. Właściwie to całkiem sporo się działo. Zdążyłam kupić kilka książek (zdecydowanie popadłam w książkoholizm - miesiąc bez kupna nowej jest miesiącem straconym), znaleźć w ciuchlandzie sweter z COSa (!), parokrotnie się załamać, obejrzeć tylko jeden film (tragedia, wiem), wypić hektolitry kawy no i zaangażować się w różne szkolne wydarzenia. Ba, zdążyłam nawet w przedstawieniu wystąpić, a tym samym wyjść ze swojej strefy komfortu, o której już kiedyś pisałam. I dla samej frajdy tworzenia, było warto! Jutro z pewnością (już moja mama o to zadba) czekają mnie od rana porządki, także wypadałoby chociaż raz położyć się spać przed pierwszą. Pora uprzątnąć pokój, który od jakiegoś czasu pełni tylko funkcję sypialni. Wręcz potrzebuję oczyścić przestrzeń. Już taki ze mnie człowiek, że gdy jest porządek funkcjonuje mi się o wiele lepiej. 
Pogoda nas nie rozpieszcza, ale dziś udało mi się z Kamilą zrobić zdjęcia na dziedzińcu KULu, gdzie pięknie kwitną magnolie. Nie byłyśmy zresztą jedyne. W gałęziach magnolii nr 2 młoda dziewoja wdzięcznie pozowała swojemu fotografowi. Ze szkodą dla nas, bo zachachmęcili bardziej ukwiecone drzewo. :D Jakby tego było mało kolejna osoba zaczęła fotografować tę nieszczęsną magnolię telefonem, przez który później zdawała swojemu rozmówcy relację prosto z "pięknie ukwieconego dziedzińca". No, ale koniec końców poradziłyśmy sobie jakoś, zdjęcia wyszły całkiem ładnie. A na sobie mam (to chyba utarte sformułowanie fashion blogerek) spódnicę w kolorze baby blue, którą kupiłam na tych samych łowach, co wspomniany wcześniej sweter. Ten odcień niebieskiego coraz częściej gości ostatnio w mojej szafie. Miłego wieczora, korzystajcie z wolnego czasu! x





bluzka, spódnica, płaszcz - sh | buty - converse

21 marca, 2014

3, 2, 1...

Cześć! Nareszcie nadeszła. Najlepsza z najlepszych pór roku - wiosna. Piękny był dziś dzień. To ten czas, gdy możesz usiąść na balkonie, dachu, ławce, czy na czymkolwiek innym w promieniach słońca i po prostu siedzieć. Spędzać czas ze wspaniałymi ludźmi. Pić mrożoną kawę i jeść lody. Możesz czytać w parku jednym okiem zerkając w książkę, drugim podglądając ludzi karmiących ptaki. Codziennie zakładać inne okulary przeciwsłoneczne. Zmienić obuwie na lekkie. Szwendać się po mieście i siedzieć w kawiarnianych ogródkach, które wreszcie są otwarte. Możesz podziwiać rozkwitające różowe kwiatuszki na drzewach i spać przy otwartym oknie. Posadzić nowe rośliny, zrobić wiosenne porządki i wyjść poza swoją strefę komfortu.To właśnie dlatego wiosnę lubię najbardziej.

PS. Ten nieogar na głowie to wiosenna bryza. :)
PS2. Wiem, że znów płaszcz i znów marynarka, ale to moje absolutnie ulubione ubrania.



spodnie - river island | buty - venezia | płaszcz - mango | marynarka, koszula - sh

20 sierpnia, 2013

Piknik Smakoszy // Jarmark Jagielloński

Cześć! 17 sierpnia odbył się w moim mieście piknik blogerów kulinarnych. Jako miłośniczka jedzenia (!) nie mogłam nie pójść. W dodatku była ładna pogoda, a ja z racji tego, że są wakacje ciągle jestem głodna. Więc udałam się na Most Kultury, gdzie rzecz miała miejsce. Najbardziej zachwycił mnie stolik Pracowni Artystycznej Sarzyński i bloga Messy beauty. Sami zobaczcie:

Z tego pięknego stolika zjadłam ciasto śliwkowe z bezą i było bardzo pyszne. Pomyślałam, że spróbuję też czegoś na słono i wzięłam sałatkę ze stoiska Ekscentryczny parowar. Prezentowała się tak:
Okazała się mega smaczna dlatego od razu znalazłam przepis. Poniżej wstawiam jeszcze dwa zdjęcia z pikniku. Jest ich tak mało, bo oczywiście bardziej skupiłam się na jedzeniu. :)


Kolejna część dzisiejszego posta dotyczy drugiego eventu, który jest imprezą cykliczną i odbywa się w Lublinie co roku, a mianowicie Jarmark Jagielloński. Za każdym razem, gdy tam jestem czuję się jak w średniowieczu. Pewnie przyczynia się do tego lokalizacja - Stare Miasto - gdzie jakoś łatwiej wczuć się w ten klimat.




W najbliższym czasie dodam post podsumowujący moją wakacyjną lekturę. Pa!