14 lipca, 2015

Sleep observe create

Wcześniej obiecałam sobie, że wstawię tu te zdjęcia dopiero, gdy napiszę coś sensownego. W moim przypadku to nie działa. Nie kleją mi się litery, gdy się zmuszam. Dlatego tak często można tu przeczytać taki bełkot o wszystkim i o  niczym. Nie powiem co u mnie nowego, bo właściwie nic. Muszę przestać prokrastynować i wziąć się do pracy (dosłownie!). 10 sposobów na super egzystencję nie działa, motywacyjne mowy są skuteczne może przez 5 minut. Jeśli sam/a nie kopniesz się w dupę, będziesz tak tkwić w nieskończoność. Scrollowanie internetu nie wpływa na poprawę jakości procesu.
Jednakże Ernest mądrze prawi. (źródło: tumblr)
spodnie, golf, kurtka sh, buty tally wejil, okulary carry, kolczyki pchli targ

26 czerwca, 2015

Summer Breeze

Życie toczy się teraz niezwykle leniwie. Na dłuższą metę nie umiem funkcjonować w takim spowolnieniu, pora więc wziąć się za siebie. Jedyne tempo jakie utrzymuję w normie to to czytelnicze. Świetnie nadrobić wreszcie książki, które czekały na półce od miesięcy. We wtorek wyniki matur i do tej pory nie wiem, czy powinnam się śmiać, czy płakać. W każdym razie nie mam już na nic wpływu, także stoicyzm. Przyszłość będzie fajna! Tymczasem zrobiłam porządki dookoła siebie i staram się dobrze wykorzystywać ten ogrom czasu. Doba wciąż trwa tyle samo co w kwietniu?
Oczywiście sukienkę musiałam zachlapać.
sukienka sh, tshirt hm, buty tally weijl, plecak carry

31 maja, 2015

I'm (finally) here

Napisałam maturę, jutro zaczyna się nowy miesiąc, wracam więc. To dobry czas żeby odświeżyć to "miejsce".
shirt sh, skirt reserved, bag mocak, earrings hm

04 kwietnia, 2015

Pseudowiosenny miks zdjęć

Ja żyję, aparat nie, weny nie ma, w dodatku nie umiem dobrze zagospodarować przyznanego mi limitu 24 godzin dziennie. Postanowiłam jednak wkleić tu kilka zdjęć z telefonu, coby blog żył sobie chociaż minimalnie. Ostatnie miesiące upłynęły mi pod znakiem kawiarni o poranku, kupowania gazet i książek, z których czytaniem nie nadążam, pysznego jedzenia, nauki, jęczenia, narzekania, ciągłego "niechcemisiętoniemasensu". Czyli wszystko w normie.
Odpoczywajcie i najedzcie się porządnie, bo to przynosi dużo radości. I pamiętajcie, żeby spędzić trochę czasu z bliskimi, bo jakkolwiek by nas czasem nie irytowali, to jesteśmy sobie nawzajem potrzebni.

 Bistro Ostro 
 Centrum Kultury Lublin / ja
 zakupki - kurczaczkowy sweterek / pseudowiosna
 Kawka o poranku / K MAG
WO Extra i szamka / ciepły (!) dzień, piękny zachód

12 lutego, 2015

Dobre (i polskie)

Dziś przychodzę do Was (jeju, jak to brzmi, jak pełnoetatowa vlogerka) z muzyką. Tworzoną w Polsce, przez Polaków, choć niekoniecznie w naszym języku. Ostatnio często natykam się na wpadające w ucho dźwięki, często dlatego, że mam dziwną skłonność klikać we wszystko co jest estetyczne i ładne graficznie, haha. Jeśli chodzi o muzykę, często za stroną wizualną idzie też dźwiękowa. Youtube i Spotify moimi przyjaciółmi. No i radio oczywiście. W każdym razie nie o tym miałam. Do rzeczy:

1.Patrick the Pan
Na pierwszy ogień idzie ten krakowski twórca. Na imię ma Piotrek, a płytę nagrał we własnym pokoju. Jego muzyka jest, hmmm, jakby to określić, bardzo delikatna, magiczna, uspokajająca i wyciszająca. Tak, właśnie taka. Zresztą, sami posłuchajcie.




2.Fismoll
Chłopak starszy ode mnie tylko o dwa lata. Klimaty podobne trochę do Patrick the Pan Tworzy muzykę liryczną, wręcz baśniową. To pogranicze indie, muzyki alternatywnej i akustycznej. Dzisiaj określa się taką twórczość najczęściej jednym krótkim przymiotnikiem "hipsterska", pod który podciągana jest znaczna część tego, co chociaż trochę odbiega od komercji.
Warto obejrzeć teledyski Fismolla, są wisienką na torcie, bardzo klimatyczne i dopasowane do całości wizerunku artysty, piękne.


Sam wyreżyserował ten teledysk.

3.Kari Amirian
To teraz dla odmiany pani. Kari Amirian. Co prawda zamieszkała na stałe w Wielkiej Brytanii, ale jest Polką, w Polsce się urodziła, a w 2012 roku wzięła nawet udział w Męskim Graniu. Jej debiutancka płyta Daddy Says I'm Special ukazała się w 2011 roku. Kari podobnie jak jej poprzednicy nie ulega schematom, eksperymentuje, łączy brzmienia (łączy klimat słowiański ze skandynawskim).
My favourite song.



4.Natalia Przybysz
Do niedawna kojarzyłam ją tylko z zespołu Sistars, który niegdyś tworzyła ze swoją siostrą Pauliną. Jej najnowszy album ukazał się w 2014 roku i zachwycił mnie piosenką Nazywam się niebo, którą męczyłam przez kolejnych kilka tygodni. Co tu dużo pisać, jest świeżo, oryginalnie i uroczo.

Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim przytoczone tutaj piosenki nie wszystkim przypadną do gustu, ale według mnie są niesztampowe, wnoszące coś nowego. Mogłabym tych artystów tak wymieniać i wymieniać. Dla zainteresowanych mogę polecić jeszcze Pustki, Mikromusic, The Dumplings, BOKKA, Domowe melodie (niedawno wydali nową płytę, a stara jest doskonała do poduszki), Gabę Kulkę, no oczywiście Brodkę, Melę Koteluk, Lilly Hates Roses. I pomyśleć, że to wszystko polskie. Uważam, że naprawdę nie mamy co narzekać. Chociaż smutne jest, że promuje się celebrytów, a nie po prostu utalentowanych ludzi tworzących COŚ, a nie pozujących na ściance przy każdej możliwej okazji. Wierzę, że przy odrobinie dobrej woli łatwo tych mniej znanych twórców w wielkiej sieci, zwanej internetem, odnaleźć.
Życzę miłych doznań słuchowych!

Sylwia

29 stycznia, 2015

Are u alive or just existing?



Witajcie w Nowym Roku! 29 dni temu skończyłam 19 lat. Wystarczy ukryć datę na facebooku i już wiesz, kto o tobie pamięta.

Matura zbliża się wielkimi krokami, nikt nie zaniedbuje sposobności przypominania o tym na każdym kroku. Coraz mniej widać sens chodzenia do szkoły, coraz bardziej czuć potrzebę siedzenia w domu i powtarzania materiału. I wciąż nie wiem co dalej.

Tak poza tym wszystko u mnie bez zmian, gdyby ktoś pytał, monotonnie można by rzec, bez fajerwerków. Ludzie nie mają dla siebie czasu. Tęsknię za ciepłem, łażeniem bez celu po mieście i jazdą na rowerze. I za długimi rozmowami, toczonymi bez pośpiechu. Jedną książkę czytam miesiąc, za to wypożyczam co najmniej pięć i kupuję kolejne cztery. Jak żyć? Znacie to uczucie, gdy patrzycie dłużej w jeden punkt i wzrok zawiesza się na jednym obiekcie? Właśnie tak się czuję, taka zawieszona, w oczekiwaniu niewiadomo na co.

Idę się pocieszyć jedzeniem i gorącą kąpielą, ciao!

Kilka razy w życiu miałem przebłyski jasności. Gdy na kilka sekund cisza tłumi wszelki hałas,i bardziej czuję, niż wiem. Wszystko jest takie wyraziste. Świat jest świeży. Jakby dopiero co powstał. Te chwile nigdy nie trwają długo.Trzymam się ich kurczowo, ale i tak przemijają. Żyję tymi chwilami. Wciągają mnie z powrotem w teraźniejszość. I uświadamiam sobie, że wszystko jest tak jak powinno.
("Samotny mężczyzna")