Szesnaście dni temu rozpoczął się 2016 rok. Dwie szesnastki mi się pokryły, jak ładnie. Będzie to prawdopodobnie pierwszy post pozbawiony zdjęć. Chciałabym, żeby najważniejsza stała się treść. Jest środek nocy, siedzę skulona na twardym krześle, stół rozświetla spokojny płomień świecy, słoik robi za lampion. Już prawie miesiąc po świętach, ale lampki choinkowe wciąż wiszą nad łóżkiem. Ten rodzaj światła robi klimat o każdej porze. Dzisiaj, a właściwie już wczoraj wieczorem, pierwszy raz dłużej padał śnieg. Widok na pustą, ośnieżoną ulicę jest zdecydowanie lepszy od widoku na ulicę pełną chlapy i smutnych ludzi.
Nie umiem pisać o poważnych rzeczach. To nie ten rodzaj ekshibicjonizmu mnie tu trzyma. Po prostu mam czasem silną potrzebę coś ładnie ubrać w słowa. Chociaż to może wydawać się nieistotne. Pewnie łączy się trochę z moją wewnętrzną potrzebą estetyzowania rzeczywistości.
Rok zaczął się całkiem miło. Miły starszy pan przepuścił mnie w kolejce do kasy, bo miałam niewiele rzeczy. Całe dwie. Zaliczyłam egzamin. Łapałam spojrzenia i uśmiechy ludzi na ulicy. Zadzwoniłam do przyjaciółki, żeby porozmawiać, chociaż zazwyczaj tego nie robię (Znacie tę niechęć do rozmawiania przez telefon? Gdy byłam mała i dzwonił do mnie dziadzio odpowiadałam, że "nie ma nikogo w domu" - zostało mi to do dziś.). Mam przeczucie, że to może być dobry rok.
2016, nie zawiedź.
16 stycznia, 2016
27 grudnia, 2015
Bitter sweet symphony
Nie było mnie tu kawał czasu, ale nie będę za to przepraszać, bo jak już wspomniałam na początku mojej blogowej przygody, nie zawsze u mnie dobrze z systematycznością. A nie chciałabym nic tu sobie narzucać. Nie wiem, czy w ogóle chciałabym dalej prowadzić tego bloga, ale jeśli tak, to w nieco zmienionej formule. Gdy parę miesięcy temu wyprowadziłam się z domu, to wszystko czym do tej pory żyłam nagle stało się jakieś mało ważne. Nawet ubrania przestałam kupować, jakkolwiek głupio to brzmi.
Skupiłam się za to na tym jak jest mi źle. Tak właśnie. Nikt nie uprzedzał, że dorastanie jest aż tak dziwne, a może tylko mi sprawiło to tyle problemu. Dla jednych przeprowadzka na drugi koniec ulicy znaczy tyle, co dla drugich wyprawa na inny kontynent. Słabość nie jest czymś, o czym się dzisiaj często mówi. Bo nie wypada jej okazywać. Trzeba być silnym zawsze i wszędzie. Bo tak chce świat.
Koniec końców, po tym kuble zimnej wody wylanym na samą siebie, mówię Wam, że zmiany są dobre. Im na początku jest gorzej, tym prawdopodbnie później będzie super. Słabe to pocieszenie, ale cóż, nie jestem dobrym pocieszycielem.
Chciałam tylko dać znak życia, zaskakujące, że ktoś tu w ogóle wpada, dzięki!
Za kilka dni koniec roku, niewiarygodne jak ten czas mknie. Życzę Wam radości z małych i dużych rzeczy, jakkolwiek źle by nie było. Kochajcie się i dbajcie o bliskich, teraz zaczęłam bardziej dostrzegać, jak ważne jest okazywanie ludziom tego, co nam samym wydaje się oczywiste. Mam nadzieję, że do napisania!
Skupiłam się za to na tym jak jest mi źle. Tak właśnie. Nikt nie uprzedzał, że dorastanie jest aż tak dziwne, a może tylko mi sprawiło to tyle problemu. Dla jednych przeprowadzka na drugi koniec ulicy znaczy tyle, co dla drugich wyprawa na inny kontynent. Słabość nie jest czymś, o czym się dzisiaj często mówi. Bo nie wypada jej okazywać. Trzeba być silnym zawsze i wszędzie. Bo tak chce świat.
Koniec końców, po tym kuble zimnej wody wylanym na samą siebie, mówię Wam, że zmiany są dobre. Im na początku jest gorzej, tym prawdopodbnie później będzie super. Słabe to pocieszenie, ale cóż, nie jestem dobrym pocieszycielem.
Chciałam tylko dać znak życia, zaskakujące, że ktoś tu w ogóle wpada, dzięki!
Za kilka dni koniec roku, niewiarygodne jak ten czas mknie. Życzę Wam radości z małych i dużych rzeczy, jakkolwiek źle by nie było. Kochajcie się i dbajcie o bliskich, teraz zaczęłam bardziej dostrzegać, jak ważne jest okazywanie ludziom tego, co nam samym wydaje się oczywiste. Mam nadzieję, że do napisania!
29 września, 2015
Pocztówka z Krakowa
Witam w tym pięknym miesiącu wrześniu. Za kilka dni kończą się wakacje, więc przywołuję tu ich skrawki, momenty zamknięte w zdjęciach. Kraków jak zwykle w świetnej formie. Za to ja nie. Zakładka z tym postem jest otwarta na pasku przeglądarki już od grubo ponad tygodnia. Piszę po jednym zdaniu. Po parę słów. Jak tak dalej pójdzie będę musiała skreślić słowo wrzesień z pierwszego zdania. No właśnie, już jesień. Druga zaraz po wiośnie moja ulubiona pora roku. Wpasowuję się w jej melancholijny klimat.
Mam w głowie mnóstwo myśli, ale jak przychodzi do spisania ich, system zawiesza się.
PS. Był nawet Jack Nicholson!
Mam w głowie mnóstwo myśli, ale jak przychodzi do spisania ich, system zawiesza się.
PS. Był nawet Jack Nicholson!
19 sierpnia, 2015
Begin again
Po tej okropnej saunie, chyba pierwszy raz od miesiąca założyłam długie spodnie *hurray*. Czuję w kościach jesień, nawet nie zauważyłam kiedy słońce zaczęło tak szybko zachodzić, wieczory są coraz chłodniejsze. Pora znaleźć idealny sweter i ramoneskę, zrobić zapas kawy i świec. Idzie jesień, idzie nowe.
Okulary, które widzicie na zdjęciach, miały stać się korekcyjnymi. Okazało się, że szkła odpowiednie dla mojej wady mogą być dla nich za grube. Fail życia. Pozostało mi stać się pełnwymiarową hipsterką w zerówkach (nie, nie, nie).
Myślę, że podświadomie inspirowałam się strojami Keiry Knightley, a raczej postaci przez nią granej w filmie Begin again.
Mam nadzieję, że sierpień mija Wam miło, ciao!
Okulary, które widzicie na zdjęciach, miały stać się korekcyjnymi. Okazało się, że szkła odpowiednie dla mojej wady mogą być dla nich za grube. Fail życia. Pozostało mi stać się pełnwymiarową hipsterką w zerówkach (nie, nie, nie).
Myślę, że podświadomie inspirowałam się strojami Keiry Knightley, a raczej postaci przez nią granej w filmie Begin again.
Mam nadzieję, że sierpień mija Wam miło, ciao!
spodnie tshirt torba sh, buty hm, okulary brylove
02 sierpnia, 2015
O smutku słów kilka
Wiecie jakie jest najczęściej zadawane mi pytanie? Nie? Otóż "dlaczego jesteś smutna?". No i co ja mam biedna odpowiadać??? Że dzień minął mi fatalnie, że utopiłam kolczyka w zlewie, że przypaliłam owsiankę, czy może dlatego, że próbuję być tkliwą nihilistką opanowującą pozycję dystansu? Y-yy, to nie to. To po prostu mój bitch face.
Tumblr jak zwykle nieomylny:
being shy and having resting bitch face is the worst combination because i look like a disinterested bitch but in reality i really want to socialize but i just don't know how to initiate conversation with strangers and also this is just my face
Ok, wylałam już żale, to teraz mogę dodać zdjęcia i polecić Wam Dziennik Susan Sontag, który właśnie czytam. Kobieta była niesamowita, aż mam ochotę regularnie prowadzić notatki i nie robić nic oprócz czytania książek i ogłądania filmów. I Salinger też ma rację:
Dopiero wtedy wiem, że mnie książka zachwyciła, jeżeli po przeczytaniu myślę o jej autorze, że chciałbym z nim się przyjaźnić i móc po prostu telefonować do niego, ile razy przyjdzie mi ochota. Ale takich pisarzy nie ma wielu.
― Jerome David Salinger ‘Buszujący w zbożu
bluzka ?, spódnica i buty sh, torba mocak
14 lipca, 2015
Sleep observe create
Wcześniej obiecałam sobie, że wstawię tu te zdjęcia dopiero, gdy napiszę coś sensownego. W moim przypadku to nie działa. Nie kleją mi się litery, gdy się zmuszam. Dlatego tak często można tu przeczytać taki bełkot o wszystkim i o niczym. Nie powiem co u mnie nowego, bo właściwie nic. Muszę przestać prokrastynować i wziąć się do pracy (dosłownie!). 10 sposobów na super egzystencję nie działa, motywacyjne mowy są skuteczne może przez 5 minut. Jeśli sam/a nie kopniesz się w dupę, będziesz tak tkwić w nieskończoność. Scrollowanie internetu nie wpływa na poprawę jakości procesu.
Jednakże Ernest mądrze prawi. (źródło: tumblr)
spodnie, golf, kurtka sh, buty tally wejil, okulary carry, kolczyki pchli targ
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















