Co prawda nie miałam dziś w planach posta, ale Lublin był taki ładny, popołudnie takie wolne od zajęć, a pogoda taka niedeszczowa, że aż zmieniłam zdanie i postanowiłam się z Wami podzielić skrawkiem dzisiejszego dnia. Los mi ostatnio sprzyja albo tak sobie tylko wmawiam, ale jakby nie było staram się czerpać radość ze wszystkiego. Doskonałym powodem jest to, że nie muszę się na jutro uczyć, ale też to, że wiem aby pod żadnym pozorem nie zamawiać więcej kawy karmelowej w PEWNEJ KAWIARNI. Świetne jest też, że mój aparat sam z siebie się naprawił, że był piękny zachód słońca, a jutro piątek. Widzicie? Mogę tak wymieniać i wymieniać. :D Mam nadzieję, że Wasz dzień minął równie dobrze i, że kolejne będą jeszcze lepsze! Jeszcze trochę, a mój blog zmieni tematykę na rozwojową. :)
12 września, 2013
04 września, 2013
Better times
Wiecie co? Tydzień temu nie pomyślałabym, że spanie do 8 stanie się spaniem AŻ do 8, a godzina 23 mega późną porą, kiedy jedyną rzeczą, o której myślisz jest łóżko. Niestety rzeczywistość potraktowała mnie brutalnie i doceniam teraz te cenne godziny snu. I korzystam póki jeszcze się da. Postanowiłam w tym roku, że moim drugim ja będzie systematyczność, haha, mam nadzieję, że się uda. No i oczywiście optymizm, bo tylko on pozwoli wytrzymać 5 godzin historii w tygodniu. Dzisiaj nareszcie się wypogodziło i szczerze mówiąc od razu poprawił mi się nastrój. Poniżej kilka zdjęć dzisiejszego stroju. Miłej reszty tygodnia!
hat - hm / blouse, jeans - sh / shoes - reebok
27 sierpnia, 2013
Love natural
Dzisiejszy tytuł nie jest zbyt wyszukany - to po prostu tytuł piosenki, której teraz słucham i która bardzo pozytywnie nastraja - Crystal Fightersi nigdy nie zawodzą. :) A co do samego posta to dzisiaj coś, czego dawno nie było, czyli ubranie/outfit/strój, czy jak kto woli. Neutralne kolory to ostatnio moje ulubione. Między innymi dlatego, że nie da się z nimi przesadzić (no chyba, że chodzisz w czerni od stóp do głów) i szanse na ubraniową katastrofę są znikome. A poza tym są takie "moje", dobrze się w nich czuję i nie mam rano problemu w co się ubrać.
tshirt, jacket, shoes - sh / jeans - river island
23 sierpnia, 2013
Reading books makes you better
Jak obiecałam w poprzednim poście dzisiejszy będzie poświęcony książkom, które przeczytałam w wakacje. Nie zdążyłam ze wszystkim, ale cóż, zawsze mogło być gorzej. Najbardziej martwi mnie, że gdy nadejdzie rok szkolny nie będę miała czasu na czytanie tego, co chcę, co nie znaczy, że wszystkie szkolne lektury są do bani. A więc:
Zbyt wyszukane pozycje to to nie są, ale miałam spore zaległości. Nie będę opisywać wszystkich książek, bo streszczenie można znaleźć na tylnej części okładki. Powiem tylko, że pozytywnie zaskoczył mnie "Świat Zofii" i "Prawiek i inne czasy", napisany w takim specyficznym stylu, który sprawił, że czytało mi się bardzo przyjemnie. No i oczywiście "Imperium", ale to nic dziwnego, bo wszystko spod ręki pana Kapuścińskiego jest świetne. Do mojej listy dodam jeszcze dwie książki. Pierwsza, którą właśnie zaczęłam czytać, to "Lekcje Madame Chic". Jest to typowy, a może właśnie nietypowy, dziewczyński poradnik. Raz na jakiś czas lubię przeczytać taką książkę, bo, może to głupie, ale jakoś mnie motywuje do działania. I ostatnia - "Dziewczyna z pomarańczami". Mój faworyt od kiedy tylko ją przeczytałam. Postanowiłam kupić własny egzemplarz i przeczytać jeszcze raz, bo to piękna i niezwykle opowiedziana historia, która ma w sobie wiele ciepła. I w ogóle polecam Wam wszystkie książki Josteina Gaardera ("Świat Zofii" to również jego dzieło!). Ten facet potrafi dodać każdej swojej książce otoczkę tajemniczości, która sprawia, że nie możesz przestać czytać. Na dzień dzisiejszy to moja ulubiona książka.
20 sierpnia, 2013
Piknik Smakoszy // Jarmark Jagielloński
Cześć! 17 sierpnia odbył się w moim mieście piknik blogerów kulinarnych. Jako miłośniczka jedzenia (!) nie mogłam nie pójść. W dodatku była ładna pogoda, a ja z racji tego, że są wakacje ciągle jestem głodna. Więc udałam się na Most Kultury, gdzie rzecz miała miejsce. Najbardziej zachwycił mnie stolik Pracowni Artystycznej Sarzyński i bloga Messy beauty. Sami zobaczcie:
Z tego pięknego stolika zjadłam ciasto śliwkowe z bezą i było bardzo pyszne. Pomyślałam, że spróbuję też czegoś na słono i wzięłam sałatkę ze stoiska Ekscentryczny parowar. Prezentowała się tak:
Okazała się mega smaczna dlatego od razu znalazłam przepis. Poniżej wstawiam jeszcze dwa zdjęcia z pikniku. Jest ich tak mało, bo oczywiście bardziej skupiłam się na jedzeniu. :)
Kolejna część dzisiejszego posta dotyczy drugiego eventu, który jest imprezą cykliczną i odbywa się w Lublinie co roku, a mianowicie Jarmark Jagielloński. Za każdym razem, gdy tam jestem czuję się jak w średniowieczu. Pewnie przyczynia się do tego lokalizacja - Stare Miasto - gdzie jakoś łatwiej wczuć się w ten klimat.
W najbliższym czasie dodam post podsumowujący moją wakacyjną lekturę. Pa!
08 sierpnia, 2013
Insta diary
Właściwie u mnie nic nowego, jakoś egzystuję. Ostatnio jakoś nie robiłam nowych zdjęć aparatem dlatego wrzucam kilka z telefonu. Niezbyt składny ten post, ale w takich warunkach inaczej się nie da.
Przepyszne chałwowe lody od Grycana <3, widoczki i ja.
Jakiś czas temu przestałam kupować ELLE, ale ta okładka sprawiła, że popędziłam do sklepu po ten numer, jakiś zwykły strój, mrożona kawka z syropem waniliowym <3, spacer w lesie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















