23 października, 2013

Grey is new black

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie szary to kolor tej jesieni. I nie chodzi wcale o warunki atmosferyczne, ale o ubrania. Poczynając od szarości wpadających w biel, a kończąc na tych bardzo ciemnych. Super się czuję w tym kolorze i czuję, że nie trzeba nic przekombinowywać. Szary, wbrew pozorom, nie jest dla mnie smutny, czy przygnębiający. Jest po prostu w sam raz. Dzisiejszy strój nie zwala z nóg swoją oryginalnością, ale ma szary element i dlatego go lubię. A jest to, tamdadadam... Sweter! Nie dziwne będzie zapewne, że znalazłam go w ciucholandzie wśród innych, niezbyt zachęcających, że się tak wyrażę, pulowerów. I jeszcze dwa inne, równie ładne. Póki co, przystaję na to, żeby leżały sobie spokojnie w szafie i czekały na zimę, do której aż tak bardzo mi się nie śpieszy. Jesieni, trwaj!



sweater, tshirt - sh |  ring - river island 

13 października, 2013

Wearing: checkered poncho

Paradoks, że mieszkając obok lasu bywam w nim raz na dwa miesiące. Ale ponieważ jutro mam wolne, mogę wykorzystać niedzielę na przyjemności. Dotleniłam się więc, połaziłam, pozachwycałam się lasem w nowej, żółto-czerwono-zielonej odsłonie i czuję się teraz tak, hmm, rześko. Dzień jak ten można spędzać na dwa sposoby - aktywnie lub w domu pod kocykiem. Wybrałam opcję pierwszą, ale w sumie równie miło posiedzieć sobie z kubkiem herbaty (koniecznie z cytryną!) w swoich czterech ścianach. Wychodzi na to, że zachowanie równowagi jest możliwe, bo właśnie siedzę, popijam herbatę i cały ten jesienny krajobraz mam za oknem. Nie wiem co tak na mnie wpływa, że cały czas piszę o przyrodzie. To pewnie ten romantyzm na polskim. Albo fakt, że wyjątkowo polubiłam tę porę roku. Albo jedno i drugie. Miłej niedzieli! x




poncho, turtleneck - sh | jeans -no name | shoes - venezia

05 października, 2013

Time is running away

Ostatnimi czasy, czas nabiera gwałtownego przyśpieszenia. Nie zdążyłam się obejrzeć, a tu już październik. Obejrzę się po raz drugi i okaże się, że czas już smażyć wigilijnego karpia i układać prezenty pod choinką. Niby wszystko fajnie, czas szybko mija, bliżej do wakacji, ale po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że jednak wcale tak fajnie nie jest. Bo jeśli czas nie zwolni, to wszystko przeleci mi przez palce, a ja będę musiała gonić życie z wywieszonym jęzorem. Nie macie czasem wrażenia, że coś was omija? Ja mam. Nie chcę żyć "od weekendu do weekendu". Chcę żyć każdego dnia i nie narzekać na to, że muszę rano wstać, pójść do szkoły, wrócić  i przygotować się na następny dzień. Inne zdarzenia są miłymi przerywnikami, ale chyba powinno być na odwrót. Nudne życie powinno być przerywnikiem miłych zdarzeń. Zdecydowanie. Może ktoś wie - jak spowolnić czas?






tshirt, jacket, parka - sh | leggings - mango | shoes - decathlon

24 września, 2013

You're too cool

Tak! Nareszcie dużo zdjęć i nareszcie w możliwie dobrej jakości, możliwie dobrze pokazujące, w co byłam dziś ubrana. Mój ulubiony element to płaszcz, który kupiłam w mango rok temu na wyprzedaży i mogłabym mieć sto takich, każdy w innym kolorze. Do tego jedne z moich wygodniejszych butów i równie wygodne spodnie. Wpasowałam się w jesień z tymi kolorami, chociaż jak dla mnie jesień nie jest czarna - raczej pomarańczowo-czerwona. Jak na tych cudownych zdjęciach o tu: klik. Swoja drogą cały ten blog jest cudny i oglądając zdjęcia jego autorki można na chwilę zapomnieć o całym źle dnia powszedniego. A skoro już jestem przy polecaniu to jest jeszcze jedna piosenka, które nie może za nic wypaść mi z głowy: klik2. To by było na tyle, pędzę się uczyć, no zgadnijcie czego? HISTORII, to takie zaskakujące. Co też ja sobie myślałam decydując się na 5 godzin w tygodniu tego wspaniałego przedmiotu? No co?








22 września, 2013

Otwarcie Centrum Kultury

Dzisiaj chciałam pokazać Wam zdjęcia z otwarcia Centrum Kultury w Lublinie, które miało miejsce w miniony piątek. Gdy dotarłam na miejsce lekko spóźniona okazało się, że ceremonia dopiero się zaczęła. I właściwie cieszę się, że nie przyjechałam wcześniej, bo wpatrywanie się w świecący budynek przez 20 minut to wystarczająco dużo. Nie zrozumcie mnie źle, było bardzo ładnie, ale szybko się nudzę. Po skończeniu tych iluminacji zaczęła się część oficjalna, na której pojawiła się nawet żona prezydenta. Nie myślałam, że to będzie wydarzenie aż na taką skalę. A i "normalnych" ludzi było sporo. Mam tu na myśli oczywiście mieszkańców miasta. :) Gdy wreszcie nastąpiło oficjalne otwarcie do budynku weszły osoby z zaproszeniami, a reszta musiała cierpliwie czekać. Paradoksalnie ludzie ułatwiali sobie wejście do Budynku Kultury rozpinając ustawione tam barierki. Sama też tak zrobiłam, ale ciii. Co do samego Centrum, jestem pozytywnie zaskoczona. Jest tam stylowa kawiarnia, biblioteka, księgarnia, sale kinowe, teatralne oraz sale, gdzie można oglądać dzieła przeróżnych artystów. W nadchodzącym tygodniu codziennie będzie się tam coś działo, więc warto zerknąć na program. Ja na przykład wybieram się do kina na Deszczową piosenkę.

 Klimatyczna kawiarnia.

 Uwierzycie, że to nici?



 Niesamowity sufit!




 Oto jak świętowali ci ważniejsi. :)



12 września, 2013

Thursday diary

Co prawda nie miałam dziś w planach posta, ale Lublin był taki ładny, popołudnie takie wolne od zajęć, a pogoda taka niedeszczowa, że aż zmieniłam zdanie i postanowiłam się z Wami podzielić skrawkiem dzisiejszego dnia. Los mi ostatnio sprzyja albo tak sobie tylko wmawiam, ale jakby nie było staram się czerpać radość ze wszystkiego. Doskonałym powodem jest to, że nie muszę się na jutro uczyć, ale też to, że wiem aby pod żadnym pozorem nie zamawiać więcej kawy karmelowej w PEWNEJ KAWIARNI. Świetne jest też, że mój aparat sam z siebie się naprawił, że był piękny zachód słońca, a jutro piątek. Widzicie? Mogę tak wymieniać i wymieniać. :D Mam nadzieję, że Wasz dzień minął równie dobrze i, że kolejne będą jeszcze lepsze! Jeszcze trochę, a mój blog zmieni tematykę na rozwojową. :)